poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kochani!

Nie mogę pisać. Nie jestem w stanie kontynuować bloga. Prawdopodobnie stworzę nowego bloga w którym dokończę tę historię. Ale tutaj nie dam rady. Przepraszam za tą przerwę. Ale naprawdę, nie byłam w stanie zrobić czegokolwiek. Miałam... pewne problemy osobiste. Ale wrócę, bo kocham pisać. Zrobię to dla Was. O ile jeszcze chcecie, bym pisała. Chcecie?  Zobaczymy... Chciałabym wrócić, ale nie chcę, by było jak z tym blogiem, że piszę, piszę i nagle BUM, nie piszę, nie odzywam się. Napiszcie mi w komentarzu, fajnie byłoby wiedzieć, że mam dla kogo pisać. A teraz... Do zobaczenia, kochani! <3

niedziela, 13 października 2013

Liebster Blog Awards

Ku mojemu zaskoczeniu zostałam nowina do Liebster Awards przez Summer Sun. Cieszę się, że doceniacie mój wysiłek.
A oto zasady :
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

A to są pytania oraz odpowiedzi zadane mi przez Summer Sun :)
1.Jakie jest twoje ulubione jedzenie?
Pizza *.* Po prostu kocham *_*
2.Masz rodzeństwo?
Mam brata ;c
3.Wolałbyś/wolała ciemność czy dziczę?
Ciemność... XD
4.Najlepszy przyjaciel?
Moje przyjaciółeczki : Natalcia, Natalia, Klaudia, Karolina <3
5.Ulubiona piosenka?
<KLIK> Wpadło mi w ucho :)
6.Znienawidzony film?
Hannah Montana xd
7.Dlaczego piszesz bloga?
Lubię pisać, chcę i chyba potrafię :) Dlaczego by nie?
8.Ostatnia śmieszna sytuacja w której się zanalazłeś/łaś?
9.Kto ma lepiej mężczyźni czy kobiety?
Chyba kobiety. Oprócz pracy często muszą się zajmować dodatkowo domem.
10.Czym się interesujesz?
Przede wszystkim piszę - bo lubię.
11.Ulubiony przedmiot (rzecz) ?
Telefon <3 
Nominuję:
http://serce-smierci.blogspot.com/
 http://najlepsze-filmy-dla-nastolatek.blogspot.com/
http://my-own-imagination55.blogspot.com/
http://ankyls.blogspot.com/
http://love-in-fairy-tail.blogspot.com/

Pytania dla nominowanych.
1.  Masz jakieś marzenie?
2. Czy skrywasz przed kimś jakąś tajemnice?
3. Jaki masz kolor oczu?
4. Dlaczego piszesz bloga?
5. Masz konto/a na portalach społecznościowych?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
7. Podasz 2 ciekawe fakty o Tobie?
8. Jaka jest twoja ulubiona książka?
9. Jesteś rasistą/ką
10. O której godzinie przeczytałeś/aś to pytanie?

JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ ZA NOMINACJĘ. GRATULUJĘ NOMINOWANYM.

środa, 25 września 2013

Rozdział 12 Z dzieciństwa

Cieszyłam się, że mi to opowiedział.  Czułam też, że jemu również było to potrzebne. Czasem człowiek potrzebuje moralnego wsparcia, inaczej czuje, że powoli opada na dno i nic nie może z tym zrobić. Próbuje krzyczeć, wołać o pomoc, lecz z jego strun głosowych nie wydobywa się żaden dźwięk. To koniec, myśli. Nic już nie zrobię. Dlatego postanowiłam wesprzeć Matta, by nie utonął. Widać było, że dzieje się z nim coś niedobrego. Kiedy tylko Marius był w pobliżu, Matt diametralnie pochmurniał. Nie odzywał się, co było do niego niepodobne.  Oderwałam się z jego uścisku, by mów widzieć jego oczy, które błysnęły tajemniczo. Miałam wrażenie, że nie powiedział mi wszystkiego. Byłam niemalże pewna, iż pominął pewien istotny fakt, który rzuciłby nowe światło na moje poglądy. Ale nie naciskałam. Kiedy poczuje, że jest gotowy, to z pewnością mi się zwierzy. Byliśmy teraz przyjaciółmi.
   - Chodźmy się przejść. - szepnął mi do ucha
Spojrzałam na niego z niemym błaganiem.
   - Proszę, pozwól mi się zrewanżować. - pociągnął mnie za rękę i ściągnął z łóżka - Poza tym, nie możemy zaprzepaścić tego niezwykle urodziwego popołudnia.
Parsknęłam śmiechem.
   -Z czego się śmiejesz? - skrzywił się lekko, słabo maskując swoje zaniepokojenie.
Złapałam się za brzuch, wzięłam głęboki wdech i spokojnym (mam nadzieję) głosem odpowiedziałam.
   - Mówisz jak jakiś dżentelmen z przed dwustu lat. Dobra, dobra. Idziemy.
Szliśmy powoli polną drogą trzymając się za ręce. Ale nie tak, jak trzymają się zakochani. Matt mi się nie podobał, nie pociągał mnie w ten sposób. Byliśmy tylko przyjaciółmi.
  - Jak dobrze znasz te okolice? - spytał po dłuższej chwili milczenia.
Czułam, że za tym pytaniem kryło się coś jeszcze, ale nie dałam po sobie tego poznać.
   - Spędzałam tu dużą część niemalże każdych wakacji. Uwielbiałam się tu bawić. Razem z takim jednym Dallasem spędzaliśmy całe dnie  ganiając się po tutejszych polach, jesienią chodziliśmy do lasu na grzyby,
bądź oglądaliśmy tutejszą faunę i florę. - uśmiechnęłam się do wspomnień. - Więc odpowiadając na twoje pytanie - znam te okolice bardzo dobrze.
Matt zamyślił się chwilę. W myślach przetrawiłam to, co powiedziałam. Nie zauważyłam jednak nic, co skłoniłoby go do refleksji.

Przeszliśmy jeszcze kilkaset metrów zanim moim oczom ukazał się od lat spragniony widok. Bo w głębi duszy naprawdę chciałam go zobaczyć.Tęskniłam za nim, och tak bardzo! To on! Ale co ja mam zrobić? No co? Podejść i tak po prostu powiedzieć ,,Cześć''? Przecież to żałosne! A co jeśli on nie chce mnie widzieć? Serce zaczęło mi łomotać. Zdziwiony Matt spojrzał na mnie z ukosa, ale się nie odezwał. Powoli zbliżaliśmy się do Niego, a ja zaczęłam wpadać w panikę. Z jednej strony chciałam, by podbiegł do mnie i powiedział, że tęsknił. A z drugiej strony bardzo pragnęłam, by sobie poszedł. Nie musiałabym się wtedy już zamartwiać. To takie skomplikowane. Nagle- jakby słysząc moje myśli - podniósł głowę i spojrzał w naszą stronę. Miałam wrażenie, iż widząc moją twarz natychmiast się uśmiechnął. Chyba mnie rozpoznał. Następnie skierował wzrok na moją dłoń która wciąż była spleciona z delikatnymi palcami Matta. Jego twarz zalała fala bólu. Nic z tego nie rozumiałam. Przecież to było bez sensu. Po tym co mu zrobiłam... Nie, nie mogę się obwiniać. Nie zamierzam twierdzić, że nie zrobiłam nic złego, ale po prostu byłam dzieckiem. Nie wiedziałam, że go to zrani. 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 11 Rozmowa

Byliśmy już przed domem ciotki. W progu czekał na nas uśmiechnięty wuj. Bardzo się za nim stęskniłam. Uśmiechał się tak uroczo, a kiedy to robił wokół twarzy miał urocze zmarszczki, które dodawały mu powagi. Jenna i John nie mają dzieci, oboje są niepłodni. A tak bardzo kochają dzieci ! Właśnie dlatego zaprosili mnie i moich znajomych. Podbiegłam szybko do wuja i zarzuciłam mu ręce na szyję. Przytuliłam się do niego z całej siły.
  - Wujek ! - krzyknęłam uradowana. - Oj, jak się stęskniłam.
Wtuliłam się w jego ciepłe ciało. Wzięłam głęboki oddech, wdychając słodkawą woń wody kolońskiej. Mojej ulubionej.  Nagle przypomniało mi się, że wujek jeszcze nie zna moich znajomych. Czym prędzej ich sobie przedstawiłam.
  - To co, pokazać Wam wasze pokoje ? - zaczęła ciocia.
Prowadzili nas na górę. Z tego co pamiętałam wujek z ciocią swój pokój mieli na dole. Na górze znajdowały się dwa puste pokoje z łazienką. Jedną łazienką. Tak, to jest warte podkreślenia. Będziemy w szóstkę korzystać z jednej łazienki. Ale o tym postaram się nie myśleć.
  - Dziewczyny będą w jednym pokoju. Każdy ma oczywiście oddzielne łóżko. - mówił wujek, kiedy wchodziliśmy po schodach. Nasz pokój  był dużo mniej przestronny w porównaniu z pokojem chłopaków. Trochę się martwiłam, czy się nie pozabijają tam razem. A może będzie wręcz przeciwnie ? Może skłoni ich to do wyciągnięcia rąk na zgodę ? Kiedy tylko o tym pomyślałam kurczowo złapałam się tej myśli i jej nie puszczałam. Postanowiłam też, że porozmawiam z nimi, z każdym z osobna. Chciałabym się dowiedzieć o przyczynie konfliktu. 
Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Przed wejściem do jego pokoju zapukałam cicho myśląc, że śpi. Okazało się, że siedzi na łóżku i czyta książkę.
Jej okładka była zniszczona, widać było, że wielokrotnie używana. Kiedy podeszłam bliżej moim oczom ukazał się tytuł. 
  - Wichrowe Wzgórza ? - spytałam ze zdziwieniem
W XXI wieku niewielu ludzi czytało tego typu książki. Chyba, że jako szkolną lekturę. 
Matt podniósł wzrok znad książki. Gestem pokazał mi, bym usiadła. Potulnie opadłam na skraj łóżka, które wydało mi się bardzo wygodne. Wiedziona tym przeczuciem usiadłam dalej, opierając plecy o chłodną ścianę. 
  -Dlaczego nie poszłaś z pozostałymi na spacer? - nie umknęło mojej uwadze, że nie podjął tematu dotyczącego wybranej przez niego lektury.
Marius, Nath, Clau i Caro poszli na spacer po okolicy. Chcieli mnie wziąć jako przewodnika, ale ja, zwęszywszy okazję zgrabnie wymigałam się od tego mówiąc, że chcę pobyć trochę z rodziną. W końcu wypadałoby spędzić z nimi trochę czasu, prawda?
  - Chciałam z Tobą porozmawiać - odparłam z chwilowym opóźnieniem.
Jego twarz wyrażała zaintrygowanie, lecz oczy pozostały poważne.
  - Co się dzieje między tobą a Mariusem? - spytałam prosto z mostu.
Matt nawet nie mrugnął. Siedział tak nieruchomo, miałam nawet wrażenie, że przestał oddychać. Spojrzałam na swoją dłoń, która nagle zaczęła mnie nieco pobolewać. Okazało się, iż z nerwów zdrapałam sobie skórę przy paznokciu, aż do krwi. Przeklęte zadziory! Mimowolnie przysunęłam rankę do ust czyszcząc i zasklepiając nieco nowo powstałe zadrapanie.
  - Przepraszam. Masz może chusteczkę ? - udawałam, iż nie widzę tego obrzydzenia w jego oczach.
Bez słowa podał mi chusteczkę. Nie wiedziałam dlaczego, ale w mojej krwi coraz szybciej zaczęła krążyć adrenalina, a serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi. Moje ciało przygotowywało się do walki o której istnieniu nie wiedziałam.
  -Serce Ci wali - powiedział cicho Matt
Twarz miał przesłonioną smutkiem i goryczą. Jakby pragnął coś zrobić, ale nie wiedział, czy może. Czy da radę. Swoim postępowaniem raz po raz zbijał mnie z pantałyku.
Przyłożyłam dłoń do piersi w miejscu, gdzie znajdowało się moje serce, jakbym w ten sposób chciała je nieco uciszyć. Niestety, było ono bardzo nieposłuszne. Matt westchnął.
  - Marius i ja... - zrobił krótką przerwę by nabrać odpowiednią ilość powietrza do płuc - Poznaliśmy się wiele lat temu. Wiele czynników niezależnych od nas sprawiło, że nasze relacje nieco się skomplikowały.
Miałam wrażenie, że Matt mówi tak ogólnie jak tylko się da. Że próbuje odwrócić moją uwagę od najistotniejszych wydarzeń.
  - Podasz mi jedną sytuację ? - spytałam uśmiechając się delikatnie.
Wiedziałam, że pomimo uśmiechu w moich oczach widać było zaintrygowanie i powagę. Oba uczucia zdawały się ze sobą kłócić, które jest ważniejsze.
Usta Matta zacisnęły się w cienką linię. Widać było jak na dłoni, iż walczy ze sobą.
  - Marius podobnie jak ja utracił rodziców. To była wielka tragedia. Przynajmniej dla niego. Ja ... - zawahał się, ale tylko na chwilkę. - Chciałem mu pomóc. Jednak on mylnie zinterpretował moje intencje. Od tamtego czasu niezbyt się lubimy.
Zaskoczyło mnie to, co mi powiedział. Liczyłam raczej na gorącą opowieść o tym, jak jeden drugiemu odebrał dziewczynę. Pomyliłam się jednak.
Zaczęłam działać za pośrednictwem intuicji i przede wszystkim serca, które bardzo im współczuło.
Przytuliłam tego bezbronnego chłopca, na którego w życiu zwaliło się za dużo problemów. Znieruchomiał. Jednak po chwili objął mnie delikatnie i wyszeptał do ucha:
  - Dziękuję, Jess. Brakowało mi tego wsparcia. Czułem, że muszę to komuś powiedzieć. Dziękuję, że mi na to pozwoliłaś.

Przy­jaciele są jak ciche anioły, które pod­noszą nas, gdy nasze skrzydła za­pom­niały jak latać.

__________________________________
Jak widać wstawiłam notkę z opóźnieniem. Miała pojawić się wczoraj. Mam nadzieję, że się podoba! Cóż... Do domu wróciła moja inspiracja, moje natchnienie. Więc możliwe, że rozdziały będą częściej i lepiej  pisane. Mam nadzieję... A potem znowu szkoła ;c Ehh. I notki będą tylko w weekendy. Oby były w weekendy. Czas pokaże ;) No, spadam. Idę z natchnieniem na podwórko. Papa ;*

Przeczytałeś = skomentuj

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 10 Dom

~Jessica~
Podróż mijała nam spokojnie pomijając fakt, że chłopcy niemal skakali sobie do gardeł. Dręczyło mnie poczucie winy. No bo w końcu mój to był pomysł, by ich zabrać. Z drugiej zaś strony skąd mogłam wiedzieć, że się znają i nienawidzą ?! Nie wiedziałam jak się zachować. Nie chcieliśmy awantur w przedziale.
  - Hej, słuchajcie. Nie wiem czemu się tak nie lubicie i na razie nie chcę tego wiedzieć. Ale czy jesteście w stanie choć na chwilę zakopać topór wojenny ? Może... - powiedziałam szukając czegoś w torebce - zagramy w butelkę?
Z mojej torby wyciągnęłam opróżnioną już butelkę po pepsi. Podrzuciłam ją do góry i zręcznie złapałam.
  -Ok - potoczyły się odgłosy.
Nie uszedł mi fakt, że Matt się nic nie odezwał. Od dłuższego czasu siedział wyprostowany, nic się nie odzywał. wpatrywał się w ścianę przedziału przed nim pustym wzrokiem.
   -Matt? -  cisza jak makiem zasiał .
Po chwili Matt się odezwał, a jego słowa zaskoczyły nas wszystkich.
Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie. 
Nagle w jego oczach pojawiły się iskierki wesołości.
  - No co jest? Gramy w tę butelkę czy nie ? - jego zachowanie zbiło nas wszystkich z pantałyku.
Nikt jednak nie zamierzał powiedzieć czegoś na ten temat.
Bez słowa zabraliśmy się do grania. Wybraliśmy wersję ,,Pytanie czy wyzwanie?''. Żadne z nas nie chciało nawet słyszeć o pocałunkach. Może kiedyś ..,
Ponieważ byłam pomysłodawcą jako pierwsza kręciłam butelką. Ta wykonała trzy obroty po czym wskazała na... Caroline.
Wszyscy zaczęli bić brawo.
  - Pytanie czy wyzwanie?- zapytałam z błyskiem w oku
Caro zamyśliła się przez chwilę .
  - A co mi tam. Niech będzie...-zrobiła dramatyczną pauzę- Pytanie.
Miałam ochotę pokazać jej język niczym pięciolatka. A miałam taki pomysł na wyzwanie!
  - No dobra. - powiedziałam wściekle - W kim się bujałaś w podstawówce?
  -Ej, noo. Nie ma tak ! - oburzyła się - Wiesz, że nie lubię o tym gadać.
  - Trudno - Claudia uśmiechnęła się złośliwie - Gra o gra. Dawaj i nie marudź.
  - Dobrze - wycedziła przez zęby - John Marivs. Przez 3 lata. Zadowoleni ?
Dookoła potoczyły się gwizdy i brawa.  Caro zrobiła się cała czerwona.
W podobny sposób mijała nam podróż. Po dotarciu na miejsce wszyscy odetchnęli z ulgą. Wolna przestrzeń. Tak, zdecydowanie tego mi brakowało. Człowiek w tłumie zachowuje się jak zwierzę w stadzie - kopiuje zachowanie innych zwierząt. A ja wolę myśleć samodzielniedlatego nie lubię tłoku. 
  - Gdzie miała czekać na nas twoja ciocia, Jess? - spytał Matt
  - Hm. Miała czekać przy kasach. - odpowiedziałam powoli.
Już z oddali ujrzałam uroczą i uśmiechniętą twarz cioci Jenny.
  - Kochanie, tak się cieszę, że Cię widzę! - jej silne, choć delikatne ramiona objęły mnie mocno jakby w ten sposób miały wynagrodzić mi lata rozłąki z ulubioną siostrzenicą.
To właśnie w ramionach ciotki zdałam sobie sprawę, że to tutaj jest moje miejsce na Ziemi. To tutaj jest mój dom, a nie tam, gdzie rodzina. Nie tam, gdzie stoi pusty, przestronny i przede wszystkim - mój - pokój.

Życie to ciągła podróż do domu.

______________________________________________________
Wracam do Was po długiej nieobecności z wielkim hukiem i nowym wyglądem. Te dwa tygodnie niestety się przedłużyły. Ale ważne, że już jestem i oddaję w Wasze ręce rozdział 10 ;)
Pozdrawiam ciepło wszystkich czytelników. : ))
Przeczytałeś = skomentuj




piątek, 2 sierpnia 2013

Przerwa

Hej kochani
Mam dla Was ważną wiadomość : zawieszam bloga.
Nie na długo. Na 2 tygodnie.
Może w tym czasie uda mi się napisać coś sensownego.
Ale teraz zawieszam.
Widzimy się za dwa tygodnie ?

Cza­sem pot­rze­ba przer­wy, żeby złapać od­dech i nab­rać świeżości do działania. 

czwartek, 25 lipca 2013

Podrozdział z cytatami

~Matt~
Byłem zaskoczony jego pojawieniem się. Ciekaw byłem skąd on się tu wziął. Byłem niemalże pewien, że nie zobaczę go aż do momentu w którym znajdzie on osobę, która zabiła jego rodziców. Wątpiłem, by mu się to udało. Wampiry rzadko pozostawiają po sobie ślad. Ale skoro tu jest - szczęśliwy i radosny - to znaczy, że znalazł mordercę?
  - Marius, kopę lat ! - zawołałem ,,radośnie''
Postanowiłem udawać szczęście z nieoczekiwanego spotkania po latach. Wielu, wielu latach. Marius szybko zorientował się o co mi chodzi. Założył na twarz uśmiech i powiedział :
  - Racja, Matthiasie. Naprawdę długo się nie widzieliśmy.
W jego oczach tliły się niebezpieczne iskierki, które potrafią wysadzić w powietrze każdą stację benzynową.

Zgubienie się jest sposobem na to by odnaleźć nieodczekiwane możliwości i spotkanie ludzi podobnych sobie. Bo żaden, nawet nowy żyrandol nie sprawi że będziesz widział wszystko,  a tym bardziej czuł się oświecony jego blaskiem. 

~Jessica~
Byłam zaskoczona tym, że chłopaki już się znają. Mimo to nie rozmawiali ze sobą, lecz wpatrywali się w siebie... z nienawiścią ? Czułam się zakłopotana. Nie wiedziałam, że taka będzie ich reakcja.


Zas­kocze­nie jest ele­men­tem bu­dującym całą za­bawę. Myśli­my so­bie, że dob­rze jest jak jest, a tu nag­le świat od­wra­ca się do góry no­gami. Nie poj­mu­jemy ciągów następujących po so­bie wy­darzeń...Bez­miar myśli ogar­nia nasze ciało... Po­tem zbiera­my się, przyj­mu­jemy wszys­tko z po­korą, bo być może już ko­niec niespodzianek...
Życie to nie wzór ma­tema­tyczny, nie ob­liczy­my go, nie zmieni­my pro­por­cji do po­ziomu ideału. 


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ 
Boże, przepraszam, że takie krótkie. Pewnie spodziewaliście się czegoś długiego po takiej nieobecności  Wynagrodzę to Wam ! Obiecuję !